czwartek, 8 maja 2008

Och jej

Dobra, koniec z pitoleniem o estrach i Dolly Parton na blogu o - podobno - modzie. Postanowiłam znaleźć inne ujście dla mojego słowotoku.
To może ja się przedstawię, bo ostatnio szalenie lubię to robić (ciekawe dlaczego?).
Jestem nastoletnią Dulcyneą z Krakowa, za starą, żeby być słodka, i za młodą, żeby zrobić sobie kolczyk jak Scarlett Johanson. Mam taki fajny bonusowy ośrodek mózgowy, który pojawił się po przeczytaniu Bridget Jones ósmy raz i nie chce puścić, perfidny. Ośrodek skłania mnie do prowadzenia niekończących się monologów wewnętrznych i myślenia zdecydowanie za dużo i za głupawo, teraz na przykład wymyśliłam, że jeśli z premedytacją wpędzę się w grafomanię to może wszystko się ze sobą poskraca i znów będzie normalnie.

Brak komentarzy: